Minęły dwa słoneczne wakacyjne dni. Kąpiele w basenie i plotkowanie z Olą. Zapytana oznajmiła, że Mroczny Bartłomiej istnieje naprawdę. Jest z nami na wakacjach. Opisała jej ogólny wygląd. Jednak Ona dalej nie dała wiary.
Ona szła z rodzicami na śniadanie. Słońce grzało na opalone plecy i oślepiało oczy. Wyszli zza zakrętu. Sala konsumpcyjna była już niecałe 30 metrów od nich. Inni ludzie z niej wychodzili, również pewna czteroosobowa rodzinka. Rodzina jak każda inna. Matka, ojciec, córka i syn. No właśnie- Syn.
Jeszcze tego samego dnia była na spacerze z Ewą. Jedyną już nie wierzącą. W co? W nocnego wybawcę.
- Idziemy tam? Do Aquaparku?
- Spoko. Lubię przechadzać się po tych chodniczkach z kafelek.
- Hmm.. ja też.
Już można było mówić "Dzień dobry" do ochroniarza pilnującego wejścia. Ale nie. Właśnie wychodził On. Długie włosy. Rurki.
Ewa wcale nie pokazała po sobie, że robi to na niej jakieś wrażenie. Ona też. Jednak obie nie pytając się siebie poszły za Nim. Dowiedzieć się gdzie ma pokój. Napatrzeć się.
Ona miała telefon komórkowy. Otworzywszy go, weszła w Menu. Joystickiem wykierowała na Aparat. Opcje- Kamera. Ok. Wideo start.
- Jest za daleko! Nic nie będzie widać na tym wideo!- szeptem krzyczała Ewa.
"Od czego ma się Zoom'a" pomyślała. Szybko palcem przycisnęła opcję ZOOM. To był błąd. To była porażka.
Wokół idealna cisza. Ku zdziwieniu w najbliższej okolicy można było zobaczyć tylko Ją, Ewę i Jego.
Telefon był nie wyciszony. Kto ma samsunga ten wie. Wie, zna głośność i donośność Zoom'a. Wyobraźcie sobie teraz sytuację.
Idzie On. Widział przy wejściu do basenu dwie dziewczyny. One szły tam, skąd on właśnie wyszedł. W momencie mijania się zmieniły cel spaceru o 240 stopni. Skręcają w te same zakręty. Idą obok tych samych domków. Śmieją się. A raczej przyduszają śmiech. Odwraca się. Widzi je. One udają, że gadają. Znacie zachowanie bohaterów filmów? Kiedy coś knują, ofiara się odwraca, a oni nie myśląc zaczynają gwizdać? No właśnie.
Gdy rozniósł się dźwięk przybliżenia dziewczyny nie opanowały brechtu ala zonk.
Szkoda, że wideo usunięto. Teraz byłoby warte więcej niż te puste archiwum na gadu-gadu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz