środa, 29 grudnia 2010

Prześladowczyni? cz. 6 (i ostatnia)

Nie wie. Nic już nie wie. Głupio za nim łaziła. Prześladowała. Nie zagadała. Nie miała odwagi.

"GG jest dobra osłoną. Wszystko łatwiej jest napisać. Można wtedy pomyśleć. Zastanowić się. Nad każdym słowem. A potem tylko jedno kliknięcie. Bez sensu. Jak łatwo napisać komuś KOCHAM CIĘ. Ale w czynach jesteśmy niewinni."

Ona nie zapomni tego dnia. Szczególnego dnia. Widziała go na basenie. Pływała 'z Nim'. Tylko że w odległości kilku metrów. To już nie to samo. Piekła 'z Nim' kiełbaskę w ognisku. Po tej samej stronie. Kilka osób między nimi. Zasłaniali Jej Go. To już nie to samo. Spytała się Go o godzinę. Zrobiła to Ola. Czyste nieporozumienie. To już nie to samo. Powiedziała 'Cześć'. Pełna satysfakcja. On z niechęcią odpowiedział 'Siema'. To już nie to samo. Na gg pisała mu, że jej się podobał. Zamiast prosto w oczy. To już nie to samo. Ich znajomość ma w historii sprzeczki. To już nie to samo.

Nie to samo co kiedyś

Prześladowczyni? cz. 5

Ta  noc. Nigdy nie zapomniana. Zasnęła ze świadomością, że jest zakochana. Ale Jej podobał się już jeden chłopak. Ze szkoły. A teraz- spotkała innego. Dlaczego noc była inna? Miała sen.
Przyśniła się Jej jej szkoła. Ten korytarz. Ten chłopak. Dziwne uczucie.

Prześladowczyni? cz. 4

Noc jak każda. Zero snów. Zero pobudek o 3.00 nad ranem jak to bywało w Jej łóżku, w Jej domu w Jej rodzinnym mieście. Gdzie wszystko było Jej.

Szli całą rodziną na śniadanie. Już go nie widziała wracającego ze śniadania. Czekając w kolejce do stolika rozglądała się. Bez sensu. Przyszedł kelner.

- Proszę za mną. Tu pański stolik. Za chwilę przyniesiemy państwu śniadanie.
- Dziękujemy.

Byli zadowoleni, gdyż dzisiejszego poranka usadzono ich w miejscu "dla vip'ów" jak to nazywał Jej tata. Po chwili usłyszała słowa, które kelner wypowiadał do Jej rodziny. Usłyszała kroki. Odwróciła się. Bo tak.

Kelner prowadził pewną rodzinkę do stolika w samym środku lewej nawy. Tej nawy, gdzie jadła właśnie Ona.

Rodzinka jak każda inna, ale inna niż inne. Była matka, był też ojciec i rodzeństwo. Siostra i brat. No właśnie- Brat.

Brat był Synem. 

Zapowiadało się ciekawie. Śniadanie obok Mrocznego. I dziwne uczucie.

Wyjąwszy telefon komórkowy zaczęła nagrywać go. Bezczelnie nagrywała jak je śniadanie. Po prostu. A On nawet nie spojrzał. Może lepiej. Niech nie wie.

Po tym jakże przejmującym śniadaniu rozpadał się deszcz. Było to niedzielne południe. Trzeba było iść do kościoła.

W drodze powrotnej spotkała pewne rodzeństwo. Bez parasolki. Tylko w jakiś kapturach. Bliżej się im przyjrzawszy zrozumiała. To był On.

Czy sens pisać jak to było na imprezie w restauracji? Chyba nie. Wiadomo.

Spotkała Ewę. On też był. Ona nie zapomni chyba do końca życia m.in. tego dnia. Tego 'zaciesza' gdy pił colę. To w jaki sposób bił brawo. Od niechcenia. Albo tego wyjścia z lokalu. Tuż za nim. Potem spotkanie się twarzą w twarz. I przeciskanie się przez tłum ludzi. To było bez sensu.

Chyba się zakochała. To też jest bez sensu.

Prześladowczyni? cz. 3

Minęły dwa słoneczne wakacyjne dni. Kąpiele w basenie i plotkowanie z Olą. Zapytana oznajmiła, że Mroczny Bartłomiej istnieje naprawdę. Jest z nami na wakacjach. Opisała jej ogólny wygląd. Jednak Ona dalej nie dała wiary.

Ona szła z rodzicami na śniadanie. Słońce grzało na opalone plecy i oślepiało oczy. Wyszli zza zakrętu. Sala konsumpcyjna była już niecałe 30 metrów od nich. Inni ludzie z niej wychodzili, również pewna czteroosobowa rodzinka. Rodzina jak każda inna. Matka, ojciec, córka i syn. No właśnie- Syn.

Jeszcze tego samego dnia była na spacerze z Ewą. Jedyną już nie wierzącą. W co? W nocnego wybawcę.

- Idziemy tam? Do Aquaparku?
- Spoko. Lubię przechadzać się po tych chodniczkach z kafelek.
- Hmm.. ja też.

Już można było mówić "Dzień dobry" do ochroniarza pilnującego wejścia. Ale nie. Właśnie wychodził On. Długie włosy. Rurki.

Ewa wcale nie pokazała po sobie, że robi to na niej jakieś wrażenie. Ona też. Jednak obie nie pytając się siebie poszły za Nim. Dowiedzieć się gdzie ma pokój. Napatrzeć się.

Ona miała telefon komórkowy. Otworzywszy go, weszła w Menu. Joystickiem wykierowała na Aparat. Opcje- Kamera. Ok. Wideo start.

- Jest za daleko! Nic nie będzie widać na tym wideo!- szeptem krzyczała Ewa.

"Od czego ma się Zoom'a" pomyślała. Szybko palcem przycisnęła opcję ZOOM. To był błąd. To była porażka.

Wokół idealna cisza. Ku zdziwieniu w najbliższej okolicy można było zobaczyć tylko Ją, Ewę i Jego.
Telefon był nie wyciszony. Kto ma samsunga ten wie. Wie, zna głośność i donośność Zoom'a. Wyobraźcie sobie teraz sytuację.

Idzie On. Widział przy wejściu do basenu dwie dziewczyny. One szły tam, skąd on właśnie wyszedł. W momencie mijania się zmieniły cel spaceru o 240 stopni. Skręcają w te same zakręty. Idą obok tych samych domków. Śmieją się. A raczej przyduszają śmiech. Odwraca się. Widzi je. One udają, że gadają. Znacie zachowanie bohaterów filmów? Kiedy coś knują, ofiara się odwraca, a oni nie myśląc zaczynają gwizdać? No właśnie.

Gdy rozniósł się dźwięk przybliżenia dziewczyny nie opanowały brechtu ala zonk.

Szkoda, że wideo usunięto. Teraz byłoby warte więcej niż te puste archiwum na gadu-gadu.

wtorek, 28 grudnia 2010

Prześladowczyni? cz. 2

- Dobra Grzybie. Już późno. Odprowadzę cię z Ewą tu do chodnika i do jutra.
- Oj, Olu! Ale jest tak ciemno! Ty mieszkasz w samym centrum sanatorium.. !
- Chodź! Hehe, dobra. Ja z Ewą wracam do pokoju. Jak będziesz się bała żab, które tu grasują zawołaj "Mrocznego Bartłomieja", a on przyjedzie ci z pomocą na czarnym koniu.
- ee.. okej..
- Ewa! Błagam cię odprowadź mnie! Ona mnie tylko straszy! Ewa! Nie wyrywaj się! Haha!
- Mroczny Bartłomieju! - krzyknęła Ewa.

Wokół dziewczyn zrobiło się cicho.. zbyt cicho. Ale one tego nie zauważyły. Ola z Ewą poszły, a Ona została sama. Wśród nocnego mroku, nocnej ciszy i wilgoci. "Już nigdy więcej nie będę łazić po nocy". Szła po chodniku między domkami campingowymi. Zawiało zimnym wiatrem i rozniosło się przerażające echo rechoczących żab. Przypomniała sobie o postaci, o tym kimś- kogo Ola polecała. "Wybujana wyobraźnia."- powiedziała do siebie. "Mroczny Bartłomieju?! Uuuu! Jesteś tam?!". Nie wiedziała czego może się spodziewać ze strony swojej wyobraźni w tej chwili.

Wróciła do pokoju. Ujrzawszy posłane łóżko, bawiące się rodzeństwo i rodziców gawędzących przy herbacie, uśmiechnęła się. "Do jutra grzybciu.." pomyślała..

Prześladowczyni? cz.1 (wstęp)

- Iza! On jest dostępny! On jest dostępny!
- To napisz do niego ;)
- Nie.. nie mam odwagi.
- No napisz! Nie wiem co ci stoi na przeszkodzie, żeby napisać.
- On! ;(

Przez 5 minut patrzyła się na nazwę użytkownika On, na jego opis, na status. Mówiła do siebie "Nie chcę dzisiaj z nim rozmawiać!", a gdy zrobił się Niedostępny dopiero poczuła, że chce. Bardzo chce.

Dlaczego tak jest? Dlaczego nie napisała? To proste. Trzeba tylko poznać historię tej znajomości.. a raczej nieznajomości.